Wydarzenia

 

10 PAŹDZIERNIKA BR. OLGA TOKARCZUK, POLSKA POWIEŚCIOPISARKA, AUTORKA OPOWIADAŃ I ESEJÓW,

OTRZYMAŁA LITERACKĄ NAGRODĘ NOBLA, NAJWYŻSZE WYRÓŻNIENIE W DZIEDZINIE LITERATURY NA ŚWIECIE.

 

 

  

 

PO PRZYZNANIU OLDZE TOKARCZUK TEGO WIELKIEGO WYRÓŻNIENIA

UCZNIOWIE NASZEJ SZKOŁY ZAINTERESOWALI SIĘ TWÓRCZOŚCIĄ PISARKI.

  

OTO KILKA OPINII O KSIĄŻKACH OLGI TOKARCZUK CZYTANYCH, KOMENTOWANYCH, INTERPRETOWANYCH

PRZEZ NASZYCH UCZNIÓW NA LEKCJACH JĘZYKA POLSKIEGO I POZA NIMI.

 

Olga Tokarczuk to pisarka, eseistka, poetka oraz laureatka literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, którą otrzymała 10 października br. Bezsprzecznie jest to osoba o niezwykłym kunszcie pisarskim. Jej książki są bardzo odważne, pełne owoców bujnej wyobraźni. Dotykają tematów aktualnych, a jednocześnie nieczęsto podejmowanych. Pisarka jest wegetarianką, co bardzo podkreśla w swoich dziełach, zwracając uwagę na takie aspekty, jak cierpienie zwierząt, brak poszanowania natury.

Książka pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, którą ostatnio miałem okazję czytać, opowiada o losach mieszkańców niewielkiej miejscowości. Podczas lektury poznajemy grupę bohaterów, z których jeden na początku umiera, a potem miejscowością wstrząsa cała seria niespodziewanych zgonów. Narratorka z sąsiadem czują pewnego rodzaju zobowiązanie, aby przygotować ciało przed przyjazdem służb ratowniczych. Jak się później okazuje, śmierć nastąpiła po udławieniu kością zwierzęcia, które bohater sam bestialsko zabił. Według mnie autorka chciała w tym miejscu pokazać, że natura również ma moc zemsty, a śmierć bohatera jest karą za odebranie życia niewinnemu stworzeniu. Ogromnym paradoksem jest również stwierdzenie sąsiadów, mówiące o tym, że bohater był złym człowiekiem, któremu poniekąd należała się kara.

Powieść ma niezwykłą cechę oddziaływania na psychikę odbiorcy. Tak naprawdę jest to zwyczajna historia mówiąca o ludzkim cierpieniu, śmierci, bólu. Jednak  styl, jakim została napisana, jest bardzo tajemniczy, melancholijny, spokojny i pozostawia pewną dozę niepewności. Autorka ukazuje śmierć zupełnie inaczej niż inni pisarze. Mianowicie, w małej miejscowości, gdzie odbywa się akcja, śmierć jest czymś małym w porównaniu do innych zdarzeń. Wszyscy przyjmują wiadomość o niej ze spokojem, a według mnie, nawet brakiem jakiegokolwiek współczucia. Po przeczytaniu bardzo długo myślałem o tym, co było najistotniejsze dla Olgi Tokarczuk, przy pisaniu tej powieści. Wykreowała ona grupę ludzi, która w pewien sposób jest odbierana przez czytelnika jako wykluczona od reszty społeczeństwa, lekko zacofana. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że akcja rozgrywa się we współczesnej Polsce. Według mnie książka jest fenomenalna w swojej inności – dotyka bardzo powszechnych tematów, ale w zupełnie nieoczekiwany sposób, który wprawia czytelnika w zadumę nad losami bohaterów. Piękne jest również to, że czytanie tej powieści poniekąd zmusza nas do zadawania sobie pytań dotyczących podłoża psychologicznego działań postaci w danej sytuacji. Uważam, iż utwór ten jest zdecydowanie warty przeczytania przez każdego z nas, niezależnie od wieku czy preferencji czytelniczych. Ukazuje on istotne wartości w sposób, jakiego nie doświadczymy w żadnym innym utworze. Polecam przeczytać chociażby fragment, aby przez moment spojrzeć na świat oczami autorki, której spojrzenie z pewnością odbiegnie od naszej subiektywnej wizji, a być może zupełnie ją zmieni. Mateusz Hawryś, kl. 1gb

 

Olga Tokarczuk jest autorką ciekawej powieści z kryminalną zagadką pt. ,,Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Powieść została wydana w 2009 roku i nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2010.

Akcja powieści toczy się w górskiej wsi położonej na skraju Kotliny Kłodzkiej. Narratorką jest starsza pani Janina Duszejko, pasjonatka astrologii, a przede wszystkim wielka miłośniczka i obrończyni zwierząt. Kiedy bohaterka wraz z sąsiadem odnajduje martwą Wielką Stopę, nagle zmarłego sąsiada, zaczyna rozmyślać na temat kruchości ludzkiego życia i tego, jak szybko ono przemija. Kobieta jest świadoma, że taki los czeka zarówno ją, jej znajomego, jak i wszystkie istoty żywe. Dochodzi nawet do wniosku, że w tym przypadku „śmierć była dobra, uwolniła [sąsiada] od bałaganu życia, a inne żywe istoty od niego”. Daje to do myślenia, jakim człowiekiem był zmarły, skoro w jego śmierci można odnaleźć jakiś pozytyw. Prawie zawsze kiedy umiera człowiek, przynosi to chwile smutku i żałoby, nawet gdy jest to osoba nam obca, niespokrewniona. Tymi słowami o nieboszczyku narratorka daje do zrozumienia, że jej sąsiad nie prowadził w pełni prawidłowego trybu życia. Skłania mnie to do refleksji i zaciekawia, czym Wielka Stopa aż tak popsuł relacje z sąsiadką.

W kolejnych fragmentach utworu dowiaduję się o czynach kłusowniczych zmarłego. W tym momencie staje się dla mnie jasne, czemu miłośniczka zwierząt nie darzyła go sympatią i ja sama zaczynam podzielać jej odczucia. Jednak w kolejnych scenach dowiaduję się także, że nieboszczyk za życia nie utrzymywał kontaktów z własną rodziną, nie miał znajomych, zaczynam odczuwać współczucie dla jego osoby. Jakież smutne i puste musi być ludzkie życie pozbawione relacji z najbliższymi. Brak jakichkolwiek znajomych oznaczał całe dnie spędzone w samotności. Myślę, że oba te czynniki miały wpływ na jego psychikę, co mogło być przyczyną jego zachowań w stosunku do zwierząt i ludzi.

Mimo pewnego rodzaju niechęci do jego osoby narratorka pomaga przebrać i ułożyć zwłoki w godnej pozycji. Uważam, że tym zachowaniem pokazała swoje człowieczeństwo. Nie raz jest tak, że jesteśmy zawistni i za uczynione nam zło odpowiadamy złem. Pani Duszejko pokazuje tym czynem, że nie warto. Na pewno znaczy to dużo, skoro poznaliśmy złe czyny nieboszczyka i niekiedy jego brak kultury względem niej. Bohaterka zjednuje sobie tą postawą serca czytelników. W późniejszej rozmowie oboje dochodzą do wniosku, że gdyby oni nie pochowali go, nikt tego by nie zrobił. Wskazuje to ponownie na jego samotność i potęguje moje współczucie dla zmarłego.

Sama nie wyobrażam sobie życia bez kontaktu z najbliższą rodziną i braku jakichkolwiek znajomych. Zastanawia mnie przyczyna samotności Wielkiej Stopy, może spotkało go jakieś nieszczęście, utrata rodziny, co wpłynęło na jego dalsze zachowanie i brak umiejętności pogodzenia się z losem. Mogło mieć to powód w tym, że nie potrafił nawiązać relacji przyjacielskich z innymi ludźmi. W życiu codziennym również spotykamy się z podobnymi zachowaniami. Osobiste tragedie, choroby i nieszczęścia wpływają nieodwracalnie na ludzką psychikę i bardzo ciężko się do takich ludzi zbliżyć, ponieważ są nieufni i widzą we wszystkich swojego wroga, mimo naszych chęci niesienia im pomocy. Bardzo ważne jest to, aby tak jak pani Janina przezwyciężyć swoje uprzedzenia i pomóc drugiemu człowiekowi, kiedy był bezradny i nie było komu się nim zająć. Do takich przemyśleń skłoniła mnie ta ciekawa książka tegorocznej noblistki - Olgi Tokarczuk. Anna Lasota, kl. 1ga

 

Fragment powieści Olgi Tokarczuk pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” okazał się dla mnie fascynujący. Uważam, że na wspomnienie zasługuje kilka kwestii poruszonych we fragmencie dzieła noblistki – postrzeganie śmierci, stóp i obowiązków ludzi wobec innych.

„Zrobiło mi się smutno, przeraźliwie, bo nawet ktoś tak paskudny jak on nie zasłużył na śmierć. A kto zasłużył? I mnie czeka ten sam los, i Matogę, i te sarny na zewnątrz; wszyscy będziemy kiedyś niczym więcej niż tylko martwym ciałem”. Piękno całej wypowiedzi zawiera się w słowach „bo nawet ktoś tak paskudny jak on nie zasłużył na śmierć”. Autorka zwraca uwagę czytelnika na powszechny w tych czasach problem nienawiści. Dziś każdemu łatwo przychodzi wypowiedzenie groźby śmierci, jednak czy ktokolwiek zasłużył sobie na śmierć? Główna bohaterka twierdzi, że nikt – nawet podła człekokształtna kreatura ma prawo żyć. Ale każdą istotę czeka śmierć i jest to nieuniknione prawo natury. Warto przypomnieć, że mówiąc o naturalnej śmieci, mam na myśli śmierć spowodowaną chorobą lub podeszłym wiekiem, bo taka faktycznie czeka każdego, lecz niedopuszczalne jest skrócenie życia samodzielnie lub przyczynienie się do czyjejś śmierci. Przykładem takiego niemoralnego zachowania może być zabicie sarny przez Wielką Stopę - „Istota zjada istotę” – takie zachowanie jest przejawem „odczłowieczenia”.

Kolejna kwestia, która poruszyła mnie w tym fragmencie, to postrzeganie przez autorkę tak niedocenianych części ciała, jakimi są stopy. „Zawsze miałam wrażenie, że stopy są najbardziej intymną i osobistą częścią ciała.” W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem, bowiem to stopy są naszym łącznikiem z naturą – to one dotykają ziemi, pozwalając nam odczuwać grunt tak samo jak nasi przodkowie kilka tysięcy lat temu. To dzięki stopom jeszcze w ogóle czujemy potrzebę kontaktu z ziemią, dzięki nim stajemy się integralną częścią natury, bo zaczynamy tętnić jej życiem.

Wspomniałam także, że bardzo intrygującą kwestią jest również przedstawienie przez Olgę Tokarczuk ludzkich powinności wobec drugiego człowieka. Matoga i główna bohaterka fragmentu pomimo nienawiści do sąsiada zajęli się jego ciałem i z szacunkiem przygotowali do pogrzebu. Czy dziś każdy z nas zdobyłby się na taki czyn? Czy nie rządzi nami obojętność na sprawy innych ludzi? Czy pomimo gromadzonych przez lata złych emocji wypełnilibyśmy nasz obowiązek wobec bliźniego? Tak, bowiem jest to obowiązek, a nie możliwość czy dobra wola. Wynika to z powszechnie przyjętych zasad wchodzących w skład tzw. „kręgosłupa moralnego”. Tak więc nie tylko chrześcijanie zobowiązani są do wypełniania „uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała”

Ów fragment dzieła Olgi Tokarczuk pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” jest budzikiem dla serc, bowiem noblistka w tych nieczułych czasach próbuje wzbudzić w czytelniku empatię w stosunku do drugiego człowieka i natury. Julia Oliszewska, kl. 2a

 

Na lekcji języka polskiego miałem okazję zapoznać się z fragmentem powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych” wydanej w 2009 r. Autorka w br. została wyróżniona literacką Nagrodą Nobla.

Główną bohaterką, a zarazem narratorką książki jest Janina Duszejko, starsza pani, która interesuje się astrologią oraz bardzo ceni sobie zwierzęta. Kobieta czasami zajmuje się pytaniami natury filozoficznej, bądź dotyczącej natury ludzkiej. W prezentowanym fragmencie bohaterka dowiaduje się o śmierci swojego sąsiada, którego zbytnio nie lubiła. Nazwała go Wielką Stopą (ze względu na jego wygląd). Razem z innym sąsiadem, którego nazywała Matogą, poszła na miejsce zdarzenia. Wspólnie zajęli się ciałem i zawiadomili policję.

W tekście da się zauważyć  duży szacunek dla zjawisk przyrody i zwierząt poprzez to, że autorka pisze ich nazwy dużą literą. Bohaterka książki jest bardzo związana z naturą i daje to odczuć na każdym kroku. Momentami utwór budzi niepokój i grozę. Ten niewielki fragment sprawił, że zainteresowałem się całą powieścią, chociaż uważam, że momentami jest ona trudna w odbiorze dla młodego czytelnika. Marcin Szuliński, kl. 1ga

 

 ZAPRASZAMY UCZNIÓW DO PUBLIKOWANIA OPINII O PRZECZYTANYCH UTWORACH OLGI TOKARCZUK

- MOŻECIE JE PRZEKAZYWAĆ NAUCZYCIELOM JĘZYKA POLSKIEGO LUB PRZYNOSIĆ DO S. 302 - NAJLEPIEJ OD RAZU W WERSJI ELEKTRONICZNEJ. 

 

Źródła fotografii zamieszczonych na stronie (wszystkie zdjęcia zostały umieszczone w celach promocyjnych): www.rmf24.pl // www.wprost.pl // www.ceneo.pl // www.swiatksiazki.pl // www.wyborcza.pl